Zaznacz stronę

W pewną styczniową środę odwiedziła nas ponownie Pani weterynarz. Tym razem przyniosła ze sobą gryzonie: koszatniczkę i szynszylę. Serca Dzieci od razu zdobyła koszatniczka Szyszka, która okazała się niezwykle towarzyskim stworzeniem. Koszatniczki różnią się zachowaniem od innych, chętnie trzymanych w domu, gryzoni. Są stosunkowo łatwe do oswojenia, bardzo towarzyskie i chętne do zabawy. Przy dużym zainteresowaniu ze strony właściciela, mogą dostarczyć mu wiele radości i stać się jego bliskim towarzyszem. Te ciekawskie gryzonie są aktywne przez całą dobę, śpią w 20-minutowych cyklach. Największą chęć do zabawy wykazują w godzinach rannych i popołudniowych. Decydując się na zakup koszatniczki pamiętajmy, że jest to stadne zwierzę i nawet troskliwa opieka właściciela nie zastąpi mu towarzystwa przedstawiciela tego gatunku. Największą atrakcją dla naszych Didaskowiczów było oglądanie akrobacji wspinającej się Szyszki i jej głaskanie.

W kolejce do głaskania czekała szynszyla o imieniu Fifik. Szynszyle są uroczymi zwierzątkami, ale potrzebują dużo uwagi. Jeśli dba się o nie odpowiednio już od urodzenia, potrafią się odwzajemnić przyjaźnią. Są bardzo delikatne i trzeba się z nimi obchodzić niezwykle uważnie. Do czyszczenia futerka szynszyli służy piasek. Kąpiele piaskowe warto przeprowadzać minimum dwa razy w tygodniu. Wzbudzają one uśmiech na twarzy właściciela, który może podziwiać gimnastyczne przewroty tej szarej uroczej kuleczki. Nasze Przedszkolaki najbardziej jednak urzekła miękkość futerka szynszyli, a salwy śmiechu wzbudzał spacerek Fifka, który ubrany w specjalne szeleczki zwiedzał nasze kąty przytrzymywany przez Panią weterynarz na długiej smyczy. Jak to dobrze, że w lutym znów odwiedzą nas zwierzęta…

 Anna Wolska-Mielniczuk